piątek, 13 grudnia 2013

1 rozdział.

- Idziesz dzisiaj na imprezę? Nelly organizuje. - Zapytała mnie Ellie.
- Eh, sam nie wiem. Mam iść i być tam sama? - Opowiedziałam pytaniem na pytanie przyaciółki.
- Nie będziesz sama, ja będę z Tobą!
- Na początku, potem będziesz z Maxem.
- No ale przecież możesz być z nami, wiesz że Max Cię lubi.
- Oh no wiem, wiem, lubię się z Tobą droczyć. Zobaczę, czy przyjdę, bo jutro jest ta klasówka z geografii, muszę wkuwać.
-Jejku, ty tylko o tej nauce. Weź dziewczyno się wyrwij gdzieś. - W tym momencie przerwał Ellie dzwonek na lekcję. - Dawaj do klasy, bo znowu będziemy miały spóźnienie na matme!
Razem z przyjaciółką biegłyśmy tak szybko jak tylko mogłyśmy, bo klasa była na drugim końcu szkoły. Kiedy biegłam,  nie zauważyłam jednego chłopaka i wpadłam wprost na niego. Ellie pobiegła dalej.
- Przepraszam, nie chciałam, śpiesze sie na matme i... 

- Nic się nie stało, rozumiem Cię. - Przerwał mi blond chłopak posyłając skromny uśmiech.
- A Ty chyba nowy jesteś, nie?
- Tak, jestem. porozmawiamy później, teraz leć na matematykę! - Powiedział chłopak podając mi książki które mi upadły na podłogę przy zderzeniu. Kiedy wstawał, spojrzał w moje oczy, ja zrobiłam to samo. miał takie nieziemskie, niebieskie źrenice. Można było się w nich rozpłynąć.
- Dz... Dziękuję - Odpowiedziałam mu lekko zawstydzona i pobiegłam do klasy.

- Gdzie ty byłaś? - Spytała mnie Ellie.
- Potem Ci powiem.

Jakimś cudem, spóźnienia nie dostałam. Chyba nauczyciel miał dobry dzień. Wychodząc ze szkoły, spytałam przyjaciółki czy idzie ze mną czy z Maxem do domu. To był tylko pretekst, żeby odciągnąć Ellie od zalania mnie pytaniem "co sie stało przed matmą". Na moje szczęście, przyjaciółka zapomniała o tej akcji.
- Dzisiaj idę z Maxem. Nie złościsz się? - Spytała troskliwie.
- Nie no no ty, nie złoszczę. - Odpowiedziałam.
- To okej, ja lece, pa, kocham Cię! - Powiedziała całując mnie w policzek i pobiegła rzucając się Maxowi, który szedł na przeciwko w ramiona.
- No pa, ja cię też. - rzuciłam na pożegnanie, lecz chyba już tego nie usłyszała. jejku, jak oni z Maxem słodko wyglądają. I pomyśleć, że już prawie 2 lata są razem. Pamiętam, jak Max ubiegał się o uczucia Ellie, ale ona go zlewała. Potem po mojej rozmowie z nią, zrozumiała, że go kocha. No i proszę, jaką dzięki mnie my tu mamy śliczną parkę.
Z rozmyśleń wyciągnęła mnie czyjaś dłoń dotykająca mnie w plecy.
- My chyba mieliśmy porozmawiać, prawda? - zauważyłam chłopaka, na którego wpadłam spiesząc się na lekcję matematyki.
- A no tak, mieliśmy. - Odpowiedziałam uśmiechając się do niego.
- Więc, oszczędzając pytań, jestem Niall. Tak, jestem nowy w tej szkole. Mieszkam tu od niedawna. Pochodzę z Irlandii. -  Zaskoczyła mnie pewność siebie chłopaka, wtedy na korytarzu wydawał się taki inny.
- Miło Cię znowu widzieć, Niall. Ja jestem Maddie. nie zawsze jestem taka zakręcona. Wtedy zagadałam się z przyjaciółką i śpieszyłyśmy się na matematykę, bo nie chciałyśmy mieć kolejnego spóźnienia. Nie zauważyłam Cię, i... sam wiesz co było dalej. - Zaśmiałam się z chłopakiem.
- To, w którą stronę idziesz? - Zapytał chłopak, po czym powiedziałam mu gdzie mniej więcej mieszkam, po czym on dodał - O, to świetnie, ja mieszkam troszkę dalej. Odprowadzę Cię.
- Dziękuję.

Wracając do domu wiele rozmawialiśmy i się śmialiśmy. Jest on bardzo miłym i sympatycznym chłopakiem. W końcu doszliśmy do mojego domu.
- To tutaj mieszkam. Fajnie było Cię poznać, Niall. Do zobaczenia, cześć.
- Mi również miło Cię poznać. Do jutra, pa. - Powiedział tym swoim irlandzkim akcentem.

Weszłam do domu. Poszłam do kuchni, zobaczyłam że na lodówce wisi jakaś karteczka. Wzięłam ją do ręki i czytałam.
" Maddie, jestem na zakupach z ciocią Patricią. W zamrażarce masz frytki. Alice jest ze mną. Jak coś to dzwoń. Całusy - MAMA. "

Po przeczytaniu kartki od mamy, od razu otworzyłam zamrażarkę sprawdzając czy te frytki faktycznie tam są. jednak były. Ah ta mama, ona dobrze wie, co ja chcę zjeść. jak ja ją kocham.Wzięłam frytkownice, wrzuciłam moje jedzenie i pobiegłam do pokoju się przebrać. Włożyłam dresy, spięłam włosy w luźnego koka i poszłam do kuchni na mój "obiad" jeżeli można to tak nazwać. Rzuciłam się na kanape i włączyłam telewizję. Nagle poczułam jak wibruje mi coś w kieszeni. Dostałam sms'a.
"OD : Ellie
TEKST : To co, idziesz na tą imprezę? "
Zaśmiałam się i prędko wzięłam się za odpisywanie na wiadomość przyjaciółki.
"DO : Ellie.
TEKST : Nie ide, nie chce mi sie i nie mam z kim iść. "
Nie zdążyłam wysłać wiadomości, a tu nagle Ellie zadzwoniła do mnie.
- To idziesz czy nie?
- Nie chce mi sie i nie mam z kim iść.
- No przestań, będziesz ze mną i Maxem. Nie trzeba przychodzić z chłopakiem.
- Nie chcę wam zawracać dupy i źle się będę czuła w towarzystwie tych wszystkich zakochanych.
- Okej, nie będę naciskać. Ale jak zmienisz zdanie, to dzwoń.
- Oczywiście.
- A tak zmieniając temat, ponoć jakiś nowy chłopak jest w naszej szkole. I ponoć jest sam. i ty też jesteś sama. bierz sie za nie... - Nie dokończyła, coś nas rozłączyło. Pewnie skończyła jej sie kasa na koncie, zawsze tak jest.
Zaśmiałam się i wzięłam się za jedzenie. Myślałam o tym, co powiedziała Ellie. Wydaje mi się, że mówiła o Niallu. Innych nowych nie ma. Ale on jest przystojny, ma śliczne nebieskie oczy, chyba farbowane blond włosy, bo ma odrosty brązowe. To wygląda tak seksownie. I jeszcze ten jego irlandzki akcent.. Maddie, o czym Ty myślisz? Muszę się ogarnąć.
Z przemyśleń wyrwał mnie głos mojej mamy.
- Kochanie, juz jestem. poradziłaś sobie?
- Nie, spaliłam dom, a to jest jego kartonowy odpowiednik. - Zaśmiałam się. Mama spojrzała na mnie opiekuńczym wzrokiem. - Oj no mamuś, ja nie mam 5 lat, poradzę sobie sama w domu. -  Po tych słowach mama pocałowała mnie w czoło.- No, to co ciekawego kupiłyście?

Mama pokazała mi zakupy których dokonała z ciocia Patt i z Alice. Nie żałowały sobie, miały chyba z 20 toreb.
- A jak tam w szkole Maddie? - usłyszałam głos cioci Patt z kuchni. Jejku, jak ja ją kocham. W prawdzie, nie jest moją prawdziwą ciocią, tylko przyjaciółką mamy, ale jak byłam mała to mówiłam na nią ciocia, i tak już zostało.
- A dobrze, dzisiaj prawie dostałam spóźnienie z matmy..
- Znowu? - przerwała mi mama - Co wy z tą Ellie robicie na przerwach, że nie zdążacie na lekcje?
- Daj mi dokończyć. - Po moich słowach mama pokiwała głową - Prawie dostałam to spóźnienie, biegłam najszybciej jak tylko mogłam, ale wbiegłam w takiego chłopaka. To mnie trochę opóźniło. Jakimś cudem pan od matmy miał dobry dzień.
- A co to za chłopak? Przyzwoity chociaż? - Spytała troskliwie unosząc brwi.
- Mamo, przestań, ja tylko na niego wpadłam śpiesząc się na matematykę! - Zaśmiałam się z mamą.
Nagle przybiegła do nas Alice krzycząc :
- Maddie ma chłopaka, Maddie ma chłopaka.
- Osz ty mała, jak cię zaraz złapię! - I pobiegłam za siostrą. Ona ma 6 latek. Jest taka kochana. Lubie się z nią wygłupiać. Wychowała się bez ojca. W prawdzie spotyka się z nim w weekendy, ale to nie to samo.
Pobawiłam się z Alice i oznajmiłam jej, że idę do swojego pokoju. Było już późno. Aż się dziwiłam, że tyle godzin przesiedziałam z nią. Poszłam się wykąpać, zmyłam dzienny makijaż, ubrałam pidżamę, położyłam się do łóżka i jeszcze wzięłam laptopa żeby sprawdzić co tam na TT się dzieje. Ktoś mnie follow'nął. Weszłam na jego profil, aby dać Follow Back, patrzę na zdjęcie chłopaka i zobaczyłam, że to ten sam chłopak na którego dzisiaj wpadłam. Uśmiechnęłam się do monitora, zrobiłam co miałam zrobić i już miałam schodzić, ale nagle dostałam wiadomość.
- "Hej, tu ja, Niall, ten w którego wpadłaś z książkami. pamiętasz mnie? ;)"
- "Haha, no oczywiście że Cię pamiętam, Niall. :)" - Odpisałam prędko.
- "To cieszę się :) chcesz może, żebym jutro przyszedł po ciebie rano, jak będę szedł do szkoły? Wiesz, jeszcze się tu nie znam i się zgubię, a tak przynajmniej będę z Tobą, haha :)"
- "Kurde, umówiłam się z mamą, że jak będzie zawozić Alice do przedszkola to mnie podwiezie pod szkołę. może innym razem, ok? :)"
- "Ok, nic się nie stało. ;)"
- "Ja już lecę, śpiąca jestem. Dobranoc, miłych snów :)"
- "No dobranoc, nawzajem. Do zobaczenia ;)"
Leżałam w łóżku i myślałam o dzisiejszym dniu, aż w końcu usnęłam.



                                                                            ***
No i mamy pierwszy rozdział. Strasznie długi jest moim zdaniem. Mam nadzieję, że wam się spodoba, bo wkładam w niego całe moje serce. Piszcie w komentarzach, co o nim myślicie. Przyjmuję słowa krytyki, ale jeżeli już to robicie, to uzasadnijcie to, a postaram się coś zmienić. Więcej was nie zanudzam, kocham Was, paa <3

6 komentarzy:

  1. Per-fect :) @xRightNowx

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakiś za bardzo naciągany..

    PS popraw se ten błąd w 'Everywhere' bo aż mnie oczy bolą od karcenia tak pięknego języka jakim jest angielski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w jakim sensie naciągany?

      Usuń
    2. może nie naciągany, ale wszystko opisujesz z sekundy na sekunde, to zanudza i sprawia, że wszyscy przeskakują do momentu kiedy coś się zaczyna dziać.

      Usuń
    3. W pierwszym rozdziale starałam się wszystko opisywać, żeby Wam przybliżyć o co chodzi. Postaram się, żeby reszta taka nie była. ;)

      Usuń
  3. Bardzo fajnie się zaczyna :) ciesze się że to o Niall'u bo wszystkie opowiadania na które trafiałam były o Harry'm. No cóż - czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń