Rano obudził mnie głos mojej mamy.
- Maddie wstawaj, zaspałyśmy, jest 10 po ósmej! - Krzyczała mama z kuchni. Kiedy to usłyszałam wyskoczyłam z łóżka jak opętana.
- 10 po ósmej? Świetnie, mam 20 minut na przyszykowanie się, no pięknie!
Szybko pobiegłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę, pomalowałam się delikatnie, wzięłam torbe i biegłam po schodach. Z pośpiechu nogi mi się poplątały i spadłam z kilku ostatnich stopni. W jednym momencie podbiegła do mnie mama, obejrzała mi rękę która mnie bolała, obandażowała mi ją szybko i pobiegłyśmy do auta. Kiedy dojechałyśmy pod szkołę, mama ucałowała mnie i odjechała zawieźć Alice do przedszkola. Kiedy wyszłam z auta, Ellie od razu mnie zauważyła.
- Co ci się stało? - Spytała zdziwiona przyjaciółka.
- Drobny wypadek na schodach. Zaspałam i się śpieszyłam, no i z pośpiechu spadłam z kilku stopni. Nic wielkiego.
- A idź ty. Ty to jak zwykle zaśpisz. Co ty robisz po nocach? - Po tych słowach zaśmiałyśmy się. - A właśnie, wczoraj spóźniłaś się na matme, chociaż biegłaś ze mną, przybiegłaś trochę później. Co się stało?
- Ugh, myślałam że zapomnisz. No biegłam i wpadłam w pewnego chłopaka.
- W którego? - Ellie dociekliwie próbowała się dowiedzieć o kogo chodzi.
- Prawdopodobnie w tego, o którym mi mówiłaś jak rozmawiałyśmy przez telefon. On jest nowy u nas w szkole, ma na imię Niall. Ślicznie, prawda?
- Uuuu, coś się święci. - Ellie unosiła brwi do góry.
- Aj przestań, ty to jak zwykle. Idzie Max, biegnij do niego, widzimy się na lekcji.
- Okej, pa.
Całkowicie zapomniałam, gdzie mam lekcję, więc szukałam w szafce szkolnej planu lekcji. Nagle ktoś zamknął mi szafkę.
- Cześć Maddie.
- o, cześć Niall.
- Co Ci się stało? - Spytał chłopak pokazując moją opatrzoną rękę.
- Ehh, drobny wypadek. Zaspałam i się śpieszyłam, żeby się nie spóźnić do szkoły i spadłam ze schodów. Nic wielkiego. - Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
- Oh, ty chyba masz tendencję do spóźniania się. - Zażartował chłopak.- Gdzie teraz masz lekcję?
- Właśnie chciałam zobaczyć na planie, ale mi przeszkodziłeś.- Odpowiedziałam otwierając szafkę - O nie, mam geografię.
Rozmawiałam tak z chłopakiem do końca przerwy. dobrze nam się rozmawiało. Po dzwonku Niall poszedł do swojej sali lekcyjnej. Na moje nieszczęście, Ellie widziała jak rozmawiałam z chłopakiem. Wypytywała mnie o szczegóły naszej rozmowy. Byłam wprost przymuszona jej o tym opowiedzieć.
Po szkole poszłyśmy z Ellie na zakupy. Poszłam przymierzyć śliczną sukienkę. Kiedy wyszłam z przymierzalni byłam zdziwiona widokiem, który zauważyłam. Otóż, zastałam Ellie siedzącą z Niallem na kanapie i rozmawiających. Chciałam szybko wejść z porotem do przymierzalni, żeby chłopak nie widział mnie, ale mi się nie udało.
- O, witaj znowu Maddie. - Powiedział chłopak uśmiechając się do mnie.
- Cześć, nie wiedziałam, że tu jesteś.
- A no wiesz, akurat szedł i zobaczył torbę która leżała koło mnie i podszedł i zaczęliśmy gadać. Właśnie rozmawialiśmy o tobie. - Wtrąciła się Ellie.
- O mnie? Serio, nie macie innych tematów?
- Oj no nie przesadzaj, miło nam się rozmawiało. - Odpowiedział Niall.
- Ugh, no dobra, niech wam będzie.
- A tak poza tym, to wyglądasz super w tej sukience! - Powiedziała Ellie.
- O tak, wyglądasz ślicznie. - powiedział Niall. Zarumieniłam się.
- Dobra, czekajcie na mnie, ja się przebiorę, kupię sukienkę i idę z wami. Może idziemy coś zjeść? Powiem wam, że zgłodniałam.
- Świetny pomysł, ja też zgłodniałem. To przebieraj się a my z Ellie cCzekamy tu na ciebie.
- Okej. - przytaknęłam, po czym poszłam się przebrać w moje ciuchy. Zastanawiał mnie fakt, dlaczego Niall był akurat w tym samym centrum handlowym o tej samej porze co ja. Czy to był przypadek? No nie wiem.
Po kupieniu sukienki poszliśmy na hot-doga. Cieszyłam się widząc jedzenie, bo bardzo zgłodniałam przez te zakupy z Ellie. Po zjedzeniu poszliśmy jeszcze do jednego sklepu, bo Ellie znalazła całkiem fajne buty i po prostu musiała je kupić. Takiej okazji by nie przepuściła, ona taka już jest. Po zakupach rozeszliśmy się do domu. Nie ukrywam, że mi się podobał ten czas spędzony w centrum handlowym, było całkiem fajnie.
Kiedy weszłam do domu od raz poczułam zapach unoszący się po całym korytarzu. Wyczułam, że mama zrobiła lazanię. Moje przypuszczenia potwierdziły się, kiedy spojrzałam do piekarnika.Porozmawiałam z mamą, pokazałam jej zakupy po czym ściągłam bandaż z obolałej ręki. Mama jak to mama, oczywiście panikowała, a ja miałam tylko siniaka.
Potem poszłam do swojego pokoju, weszłam na TT i znowu miałam wiadomość od Niall'a.
- "Cześć, jak tam ręka? Boli jeszcze? A może chcesz się gdzieś przejść? Wiesz, nudzi mi się samemu, więc pomyślałem że moglibyśmy pójść na spacer. To jak? ;) "
- "Cześć, ręka już nie boli, dzięki że pytasz. W sumie to dobry pomysł, właśnie mama kazała mi wyprowadzić psa na spacer, to przynajmniej nie będę sama. :) "
- "Okej, świetnie. Będę za 10 minut. ;)"
*w myślach*
Za 10 minut? Tak szybko? Muszę się jeszcze ogarnąć!
Tak więc pobiegłam szybko do łazienki, podmalowałam rzęsy, ubrałam kurtkę, włożyłam trampki i czekałam na Niall'a. Zapomniałam założyć psu smycz. W ostatnim momencie przypomniałam sobie o tym, wykonałam czynność. O czym ja myślę, skoro zapomniałam założyć smycz psu, z którym idę na spacer? Oj Maddie, Maddie, coś się z tobą dzieje.
***
No i mamy 2 rozdział. Jak Wam się podoba? W poprzednim poście była pewna uwaga. Pisząc ten rozdział starałam się nie opisywać wszystkiego po kolei, co się działo. Mam nadzieję, że to zauważycie. ;)
Pamiętajcie, że jeżeli chcecie abym Was informowała na TT o nowych rozdziałach, to wytarczy że w komentarzu podacie swój username. Ja już lecę. Lovv <3
'Oj Maddie Maddie coś się z tobą dzieje' - taaa, ciekawe co? ;D
OdpowiedzUsuńKtoś tu się zakochał ;)
Czekam na następny z niecierpliwością :D