poniedziałek, 17 marca 2014

CZYTA KTOŚ?

Ej, chcę wiedzieć czy ktoś to wgl czyta. Bo jeśli nie czytacie to nie mam po co pisać. ;x więc jeżeli czytasz - zostaw po sobie ślad, a dalsze rozdziały sie tu pojawią.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

3 rozdział.

Kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, poczułam motylki w brzuchu. Było to dla mnie dziwne zjawisko, bo dawno się nie stresowałam przed spotkaniem z chłopakiem. W sumie, to po zerwaniu z moim byłym jakoś unikałam osób płci męskiej. Bałam się, że okażą się takim samym dupkiem jak on.
Drzwi oczywiście otworzyła moja mama. Przywitała Niall'a, zażartowali i poszliśmy na spacer. Poszliśmy do parku. Niall zebrał kilka czerowno-pomarańczowych liści  rozrzucił je wokół nas. Oboje się zaśmialiśmy. Spojrzeliśmy sobie w oczy. Jezu, te jego niebieskie tęczówki.. Można by się w nich rozpłynąć. Chłopak zaczął się do mnie przybliżać, jakby chciał mnie pocałować. Nagle poczułam jak nasze usta się stykają. Niesamowite uczucie. Chciałam nie myśleć o niczym, ale mój mózg przywołał mnie do rozsądku. Odsunęłam się od chłopaka, chwyciłam mocno smycz i uciekłam do domu. Niall krzyczał za mną, że przeprasza.
Szybko przybiegłam do domu. Nie chciałam żeby chłopak mnie dogonił, nie chciałam z nim rozmawiać. Mama zauważyła, że coś mi jest.
- Maddie, co ci jest? dziwnie wyglądasz. - spytała mama z troską w głosie.
- Nic nic. - odpowiedziałam jej speszona.
- Przecież widzę. Wiesz, że mnie nie oszukasz. - trzymała swojego. - Chodzi o tego chłopaka, jak mu tam?
- Nazywa się Niall. Nie chodzi o niego, nic mi się nie stało. - zaczęłam podnosic głos.
- Maddie, nie krzycz na mnie, jestem twoją matką. Po prostu martwię się o Ciebie.
- Zupełnie nie potrzebnie, nic mi nie jest. 
- Skoro tak, to nie będę więcej drążyć tego tematu. Rozbierz się z kurtki, umyj ręce i siadamy do kolacji. 
Po kolacji dużo myślałam.. Co właściwie się stało w parku? Dlaczego Niall mnie pocałował? Przecież ja go prawie nie znam. Ale dlaczego ja uciekłam? Przecież mi się podobało. To trwało kilka sekund, ale ja miałam wrażenie, że to się ciągnie bardzo długo. Niall pewnie teraz się ode mnie odsunie.. Zachowałam się jak idiotka, nie powinnam z tam tąd uciekać. Miałam dość dzisiejszego dnia, więc poszłam spać. Nigdy tak wcześnie nie chodzę, bo była dopiero 22, no ale. 
W szkole Ellie zauważyła że jestem jakaś inna. 
- co Ci jest kicia? 
- Bo.. Wczoraj byłam na spacerze z tym Niall'em. No i... 
- Świetnie! I jak było? - Przerwała mi przyjaciółka
- Kurde, daj mi dokończyć. No i na tym spacerze Niall mnie pocałował. A ja uciekłam. Uciekłam, rozumiesz? Nie wiem dlaczego to zrobiłam, to był odruch. Teraz tego żałuję. Wstydzę się pokazać Niall'owi.
- Ej, mała, będzie okej. Rozumiem Cię, że po tym dupku Chris'ie się boisz chłopaków. Wszystko sie ułoży, zobaczysz. 
W szkole starałam się unikać Niall'a. Na szczęście udało mi się, chyba go w szkole nie było. Wstydziłam się teraz pokazać mu na oczy. Do domu oczywiście miałam wracałać sama. Ellie wracała z Max'em, wiadomo. Bałam się że spotkam na dordze Niall'a, dlatego zadzwoniłam po mamę żeby po mnie przyjechała. Mama oczywiście to zrobiła. W domu weszłam na TT, miałam wiadomość od Niall'a. 
- "Maddie, przepraszam za to wczoraj w parku. Mogę Ci to wytłumaczyć, daj mi szansę. "
Kurde.. Czemu on sobie robi taką nadzieję? Ja nie chcę narazie mieć chłopaka. Ale nie chcę go zranić. Co ja mam zrobić? 
Jak zawsze w takiej sytuacji, sięgnęłam po telefon, zadzwoniłam do Ellie i opowiedziałam jej o wiadomości od Niall'a. Powiedziałam jej także o moich przeczuciach i uczuciach. 

                                                                                  ***
Przepraszam za tą przerwę, ale tata był w szpitalu i wiecie. No ale już jest ok :) Mam nadzieję, że mi wybaczyliście.
Podoba się rozdział? :) Właśnie sama nie wiem, czy ktokolwiek go czyta.. Więc : jeżeli chcecie nowy rozdział, ma tu być 5 komentarzy :) ja już lecę. 
Bye, Kamila <3

czwartek, 26 grudnia 2013

UWAGA!

Moi drodzy, chciałam Was bardzo, ale to bardzo przeprosić, że tak długo nie pisałam nowych rozdziałów.
Wiem, teraz ferie świąteczne, powinnam pisać tu DUŻO.
Ale niestety, nie mogę.
Mój tata jest w szpitalu.
Jazda do szpitala zajmuje ok. 1 godziny. Wliczając drogę powrotną, jazda autem zajmuje 2 godziny. U taty siedzimy jakieś 3 godzinki.  Więc 5 godzin mi ucieka. 
Nie mam czasu siedzieć na komputerze, a tym bardziej pisać nowe rozdziały.
Bardzo Was przepraszam, mam nadzieję że mnie zrozumiecie.
Jak tylko tata wyjdzie ze szpitala, to nadrobimy stracony czas. 



Lovv, Kamila <3

sobota, 14 grudnia 2013

2 rozdział.

Rano obudził mnie głos mojej mamy.
- Maddie wstawaj, zaspałyśmy, jest 10 po ósmej! - Krzyczała mama z kuchni. Kiedy to usłyszałam wyskoczyłam z łóżka jak opętana.
- 10 po ósmej? Świetnie, mam 20 minut na przyszykowanie się, no pięknie!
Szybko pobiegłam do łazienki, wykonałam poranną toaletę, pomalowałam się delikatnie, wzięłam torbe i biegłam po schodach. Z pośpiechu nogi mi się poplątały i spadłam z kilku ostatnich stopni. W jednym momencie podbiegła do mnie mama, obejrzała mi rękę która mnie bolała, obandażowała mi ją szybko i pobiegłyśmy do auta. Kiedy dojechałyśmy pod szkołę, mama ucałowała mnie i odjechała zawieźć Alice do przedszkola. Kiedy wyszłam z auta, Ellie od razu mnie zauważyła.
- Co ci się stało? - Spytała zdziwiona przyjaciółka.
- Drobny wypadek na schodach. Zaspałam i się śpieszyłam, no i z pośpiechu spadłam z kilku stopni. Nic wielkiego.
- A idź ty. Ty to jak zwykle zaśpisz. Co ty robisz po nocach? - Po tych słowach zaśmiałyśmy się. - A właśnie, wczoraj spóźniłaś się na matme, chociaż biegłaś ze mną, przybiegłaś trochę później. Co się stało?
- Ugh, myślałam że zapomnisz. No biegłam i wpadłam w pewnego chłopaka.
- W którego? - Ellie dociekliwie próbowała się dowiedzieć o kogo chodzi.
- Prawdopodobnie w tego, o którym mi mówiłaś jak rozmawiałyśmy przez telefon. On jest nowy u nas w szkole, ma na imię Niall. Ślicznie, prawda?
- Uuuu, coś się święci. - Ellie unosiła brwi do góry.
- Aj przestań, ty to jak zwykle. Idzie Max, biegnij do niego, widzimy się na lekcji.
- Okej, pa.
Całkowicie zapomniałam, gdzie mam lekcję, więc szukałam w szafce szkolnej planu lekcji. Nagle ktoś zamknął mi szafkę.
- Cześć Maddie.
- o, cześć Niall.
- Co Ci się stało? - Spytał chłopak pokazując moją opatrzoną rękę.
- Ehh, drobny wypadek. Zaspałam i się śpieszyłam, żeby się nie spóźnić do szkoły i spadłam ze schodów. Nic wielkiego. - Odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
- Oh, ty chyba masz tendencję do spóźniania się. - Zażartował chłopak.- Gdzie teraz masz lekcję?
- Właśnie chciałam zobaczyć na planie, ale mi przeszkodziłeś.- Odpowiedziałam otwierając szafkę - O nie, mam geografię.
Rozmawiałam tak z chłopakiem do końca przerwy. dobrze nam się rozmawiało. Po dzwonku Niall poszedł do swojej sali lekcyjnej. Na moje nieszczęście, Ellie widziała jak rozmawiałam z chłopakiem. Wypytywała mnie o szczegóły naszej rozmowy. Byłam wprost przymuszona jej o tym opowiedzieć.
Po szkole poszłyśmy z Ellie na zakupy. Poszłam przymierzyć śliczną sukienkę. Kiedy wyszłam z przymierzalni byłam zdziwiona widokiem, który zauważyłam. Otóż, zastałam Ellie siedzącą z Niallem na kanapie i rozmawiających. Chciałam szybko wejść z porotem do przymierzalni, żeby chłopak nie widział mnie, ale mi się nie udało.
- O, witaj znowu Maddie. - Powiedział chłopak uśmiechając się do mnie.
- Cześć, nie wiedziałam, że tu jesteś.
- A no wiesz, akurat szedł i zobaczył torbę która leżała koło mnie i podszedł i zaczęliśmy gadać. Właśnie rozmawialiśmy o tobie. - Wtrąciła się Ellie.
- O mnie? Serio, nie macie innych tematów?
- Oj no nie przesadzaj, miło nam się rozmawiało. - Odpowiedział Niall.
- Ugh, no dobra, niech wam będzie.
- A tak poza tym, to wyglądasz super w tej sukience! - Powiedziała Ellie.
- O tak, wyglądasz ślicznie. - powiedział Niall. Zarumieniłam się.
- Dobra, czekajcie na mnie, ja się przebiorę, kupię sukienkę i idę z wami. Może idziemy coś zjeść? Powiem wam, że zgłodniałam.
- Świetny pomysł, ja też zgłodniałem. To przebieraj się a my z Ellie cCzekamy tu na ciebie.
- Okej. - przytaknęłam, po czym poszłam się przebrać w moje ciuchy. Zastanawiał mnie fakt, dlaczego Niall był akurat w tym samym centrum handlowym o tej samej porze co ja. Czy to był przypadek? No nie wiem.
Po kupieniu sukienki poszliśmy na hot-doga. Cieszyłam się widząc jedzenie, bo bardzo zgłodniałam przez te zakupy z Ellie. Po zjedzeniu poszliśmy jeszcze do jednego sklepu, bo Ellie znalazła całkiem fajne buty i po prostu musiała je kupić. Takiej okazji by nie przepuściła, ona taka już jest. Po zakupach rozeszliśmy się do domu. Nie ukrywam, że mi się podobał ten czas spędzony w centrum handlowym, było całkiem fajnie.
Kiedy weszłam do domu od raz poczułam zapach unoszący się po całym korytarzu. Wyczułam, że mama zrobiła lazanię. Moje przypuszczenia potwierdziły się, kiedy spojrzałam do piekarnika.Porozmawiałam z mamą, pokazałam jej zakupy po czym ściągłam bandaż z obolałej ręki. Mama jak to mama, oczywiście panikowała, a ja miałam tylko siniaka.
Potem poszłam do swojego pokoju, weszłam na TT i znowu miałam wiadomość od Niall'a.
- "Cześć, jak tam ręka? Boli jeszcze? A może chcesz się gdzieś przejść? Wiesz, nudzi mi się samemu, więc pomyślałem że moglibyśmy pójść na spacer. To jak? ;) "
- "Cześć, ręka już nie boli, dzięki że pytasz. W sumie to dobry pomysł, właśnie mama kazała mi wyprowadzić psa na spacer, to przynajmniej nie będę sama. :) "
- "Okej, świetnie. Będę za 10 minut. ;)"
*w myślach*
Za 10 minut? Tak szybko? Muszę się jeszcze ogarnąć!
Tak więc pobiegłam szybko do łazienki, podmalowałam rzęsy, ubrałam kurtkę, włożyłam trampki i czekałam na Niall'a. Zapomniałam założyć psu smycz. W ostatnim momencie przypomniałam sobie o tym, wykonałam czynność. O czym ja myślę, skoro zapomniałam założyć smycz psu, z którym idę na spacer? Oj Maddie, Maddie, coś się z tobą dzieje. 


                                                                             ***
No i mamy 2 rozdział. Jak Wam się podoba? W poprzednim poście była pewna uwaga. Pisząc ten rozdział starałam się nie opisywać wszystkiego po kolei, co się działo. Mam nadzieję, że to zauważycie. ;)
Pamiętajcie, że jeżeli chcecie abym Was informowała na TT o nowych rozdziałach, to wytarczy że w komentarzu podacie swój username. Ja już lecę. Lovv <3

piątek, 13 grudnia 2013

1 rozdział.

- Idziesz dzisiaj na imprezę? Nelly organizuje. - Zapytała mnie Ellie.
- Eh, sam nie wiem. Mam iść i być tam sama? - Opowiedziałam pytaniem na pytanie przyaciółki.
- Nie będziesz sama, ja będę z Tobą!
- Na początku, potem będziesz z Maxem.
- No ale przecież możesz być z nami, wiesz że Max Cię lubi.
- Oh no wiem, wiem, lubię się z Tobą droczyć. Zobaczę, czy przyjdę, bo jutro jest ta klasówka z geografii, muszę wkuwać.
-Jejku, ty tylko o tej nauce. Weź dziewczyno się wyrwij gdzieś. - W tym momencie przerwał Ellie dzwonek na lekcję. - Dawaj do klasy, bo znowu będziemy miały spóźnienie na matme!
Razem z przyjaciółką biegłyśmy tak szybko jak tylko mogłyśmy, bo klasa była na drugim końcu szkoły. Kiedy biegłam,  nie zauważyłam jednego chłopaka i wpadłam wprost na niego. Ellie pobiegła dalej.
- Przepraszam, nie chciałam, śpiesze sie na matme i... 

- Nic się nie stało, rozumiem Cię. - Przerwał mi blond chłopak posyłając skromny uśmiech.
- A Ty chyba nowy jesteś, nie?
- Tak, jestem. porozmawiamy później, teraz leć na matematykę! - Powiedział chłopak podając mi książki które mi upadły na podłogę przy zderzeniu. Kiedy wstawał, spojrzał w moje oczy, ja zrobiłam to samo. miał takie nieziemskie, niebieskie źrenice. Można było się w nich rozpłynąć.
- Dz... Dziękuję - Odpowiedziałam mu lekko zawstydzona i pobiegłam do klasy.

- Gdzie ty byłaś? - Spytała mnie Ellie.
- Potem Ci powiem.

Jakimś cudem, spóźnienia nie dostałam. Chyba nauczyciel miał dobry dzień. Wychodząc ze szkoły, spytałam przyjaciółki czy idzie ze mną czy z Maxem do domu. To był tylko pretekst, żeby odciągnąć Ellie od zalania mnie pytaniem "co sie stało przed matmą". Na moje szczęście, przyjaciółka zapomniała o tej akcji.
- Dzisiaj idę z Maxem. Nie złościsz się? - Spytała troskliwie.
- Nie no no ty, nie złoszczę. - Odpowiedziałam.
- To okej, ja lece, pa, kocham Cię! - Powiedziała całując mnie w policzek i pobiegła rzucając się Maxowi, który szedł na przeciwko w ramiona.
- No pa, ja cię też. - rzuciłam na pożegnanie, lecz chyba już tego nie usłyszała. jejku, jak oni z Maxem słodko wyglądają. I pomyśleć, że już prawie 2 lata są razem. Pamiętam, jak Max ubiegał się o uczucia Ellie, ale ona go zlewała. Potem po mojej rozmowie z nią, zrozumiała, że go kocha. No i proszę, jaką dzięki mnie my tu mamy śliczną parkę.
Z rozmyśleń wyciągnęła mnie czyjaś dłoń dotykająca mnie w plecy.
- My chyba mieliśmy porozmawiać, prawda? - zauważyłam chłopaka, na którego wpadłam spiesząc się na lekcję matematyki.
- A no tak, mieliśmy. - Odpowiedziałam uśmiechając się do niego.
- Więc, oszczędzając pytań, jestem Niall. Tak, jestem nowy w tej szkole. Mieszkam tu od niedawna. Pochodzę z Irlandii. -  Zaskoczyła mnie pewność siebie chłopaka, wtedy na korytarzu wydawał się taki inny.
- Miło Cię znowu widzieć, Niall. Ja jestem Maddie. nie zawsze jestem taka zakręcona. Wtedy zagadałam się z przyjaciółką i śpieszyłyśmy się na matematykę, bo nie chciałyśmy mieć kolejnego spóźnienia. Nie zauważyłam Cię, i... sam wiesz co było dalej. - Zaśmiałam się z chłopakiem.
- To, w którą stronę idziesz? - Zapytał chłopak, po czym powiedziałam mu gdzie mniej więcej mieszkam, po czym on dodał - O, to świetnie, ja mieszkam troszkę dalej. Odprowadzę Cię.
- Dziękuję.

Wracając do domu wiele rozmawialiśmy i się śmialiśmy. Jest on bardzo miłym i sympatycznym chłopakiem. W końcu doszliśmy do mojego domu.
- To tutaj mieszkam. Fajnie było Cię poznać, Niall. Do zobaczenia, cześć.
- Mi również miło Cię poznać. Do jutra, pa. - Powiedział tym swoim irlandzkim akcentem.

Weszłam do domu. Poszłam do kuchni, zobaczyłam że na lodówce wisi jakaś karteczka. Wzięłam ją do ręki i czytałam.
" Maddie, jestem na zakupach z ciocią Patricią. W zamrażarce masz frytki. Alice jest ze mną. Jak coś to dzwoń. Całusy - MAMA. "

Po przeczytaniu kartki od mamy, od razu otworzyłam zamrażarkę sprawdzając czy te frytki faktycznie tam są. jednak były. Ah ta mama, ona dobrze wie, co ja chcę zjeść. jak ja ją kocham.Wzięłam frytkownice, wrzuciłam moje jedzenie i pobiegłam do pokoju się przebrać. Włożyłam dresy, spięłam włosy w luźnego koka i poszłam do kuchni na mój "obiad" jeżeli można to tak nazwać. Rzuciłam się na kanape i włączyłam telewizję. Nagle poczułam jak wibruje mi coś w kieszeni. Dostałam sms'a.
"OD : Ellie
TEKST : To co, idziesz na tą imprezę? "
Zaśmiałam się i prędko wzięłam się za odpisywanie na wiadomość przyjaciółki.
"DO : Ellie.
TEKST : Nie ide, nie chce mi sie i nie mam z kim iść. "
Nie zdążyłam wysłać wiadomości, a tu nagle Ellie zadzwoniła do mnie.
- To idziesz czy nie?
- Nie chce mi sie i nie mam z kim iść.
- No przestań, będziesz ze mną i Maxem. Nie trzeba przychodzić z chłopakiem.
- Nie chcę wam zawracać dupy i źle się będę czuła w towarzystwie tych wszystkich zakochanych.
- Okej, nie będę naciskać. Ale jak zmienisz zdanie, to dzwoń.
- Oczywiście.
- A tak zmieniając temat, ponoć jakiś nowy chłopak jest w naszej szkole. I ponoć jest sam. i ty też jesteś sama. bierz sie za nie... - Nie dokończyła, coś nas rozłączyło. Pewnie skończyła jej sie kasa na koncie, zawsze tak jest.
Zaśmiałam się i wzięłam się za jedzenie. Myślałam o tym, co powiedziała Ellie. Wydaje mi się, że mówiła o Niallu. Innych nowych nie ma. Ale on jest przystojny, ma śliczne nebieskie oczy, chyba farbowane blond włosy, bo ma odrosty brązowe. To wygląda tak seksownie. I jeszcze ten jego irlandzki akcent.. Maddie, o czym Ty myślisz? Muszę się ogarnąć.
Z przemyśleń wyrwał mnie głos mojej mamy.
- Kochanie, juz jestem. poradziłaś sobie?
- Nie, spaliłam dom, a to jest jego kartonowy odpowiednik. - Zaśmiałam się. Mama spojrzała na mnie opiekuńczym wzrokiem. - Oj no mamuś, ja nie mam 5 lat, poradzę sobie sama w domu. -  Po tych słowach mama pocałowała mnie w czoło.- No, to co ciekawego kupiłyście?

Mama pokazała mi zakupy których dokonała z ciocia Patt i z Alice. Nie żałowały sobie, miały chyba z 20 toreb.
- A jak tam w szkole Maddie? - usłyszałam głos cioci Patt z kuchni. Jejku, jak ja ją kocham. W prawdzie, nie jest moją prawdziwą ciocią, tylko przyjaciółką mamy, ale jak byłam mała to mówiłam na nią ciocia, i tak już zostało.
- A dobrze, dzisiaj prawie dostałam spóźnienie z matmy..
- Znowu? - przerwała mi mama - Co wy z tą Ellie robicie na przerwach, że nie zdążacie na lekcje?
- Daj mi dokończyć. - Po moich słowach mama pokiwała głową - Prawie dostałam to spóźnienie, biegłam najszybciej jak tylko mogłam, ale wbiegłam w takiego chłopaka. To mnie trochę opóźniło. Jakimś cudem pan od matmy miał dobry dzień.
- A co to za chłopak? Przyzwoity chociaż? - Spytała troskliwie unosząc brwi.
- Mamo, przestań, ja tylko na niego wpadłam śpiesząc się na matematykę! - Zaśmiałam się z mamą.
Nagle przybiegła do nas Alice krzycząc :
- Maddie ma chłopaka, Maddie ma chłopaka.
- Osz ty mała, jak cię zaraz złapię! - I pobiegłam za siostrą. Ona ma 6 latek. Jest taka kochana. Lubie się z nią wygłupiać. Wychowała się bez ojca. W prawdzie spotyka się z nim w weekendy, ale to nie to samo.
Pobawiłam się z Alice i oznajmiłam jej, że idę do swojego pokoju. Było już późno. Aż się dziwiłam, że tyle godzin przesiedziałam z nią. Poszłam się wykąpać, zmyłam dzienny makijaż, ubrałam pidżamę, położyłam się do łóżka i jeszcze wzięłam laptopa żeby sprawdzić co tam na TT się dzieje. Ktoś mnie follow'nął. Weszłam na jego profil, aby dać Follow Back, patrzę na zdjęcie chłopaka i zobaczyłam, że to ten sam chłopak na którego dzisiaj wpadłam. Uśmiechnęłam się do monitora, zrobiłam co miałam zrobić i już miałam schodzić, ale nagle dostałam wiadomość.
- "Hej, tu ja, Niall, ten w którego wpadłaś z książkami. pamiętasz mnie? ;)"
- "Haha, no oczywiście że Cię pamiętam, Niall. :)" - Odpisałam prędko.
- "To cieszę się :) chcesz może, żebym jutro przyszedł po ciebie rano, jak będę szedł do szkoły? Wiesz, jeszcze się tu nie znam i się zgubię, a tak przynajmniej będę z Tobą, haha :)"
- "Kurde, umówiłam się z mamą, że jak będzie zawozić Alice do przedszkola to mnie podwiezie pod szkołę. może innym razem, ok? :)"
- "Ok, nic się nie stało. ;)"
- "Ja już lecę, śpiąca jestem. Dobranoc, miłych snów :)"
- "No dobranoc, nawzajem. Do zobaczenia ;)"
Leżałam w łóżku i myślałam o dzisiejszym dniu, aż w końcu usnęłam.



                                                                            ***
No i mamy pierwszy rozdział. Strasznie długi jest moim zdaniem. Mam nadzieję, że wam się spodoba, bo wkładam w niego całe moje serce. Piszcie w komentarzach, co o nim myślicie. Przyjmuję słowa krytyki, ale jeżeli już to robicie, to uzasadnijcie to, a postaram się coś zmienić. Więcej was nie zanudzam, kocham Was, paa <3

Bochaterowie.


Maddie Lingston - Siedemnastoletnia spontaniczna dziewczyna. Nie pilnuje czasu i godziny, dlatego często się spóźnia. Lubi się uczyć. Jej tata odszedł od jej mamy 5 lat temu. Maddie nie chce się z nim spotykać, nie chce go znać. Ma jedną najlepszą przyjaciółkę, której nie zostawiłaby nigdy samej w trudnej sytuacji. 







Ellie Trowers - Również ma 17 lat. Ma chłopaka - Maxa. Jest zakręcona i zwariowana. Lubi spędzać czas z przyjaciółką. 







 Niall Horan - zwykły siedemnastolatek. Pochodzi z Irlandii. Jest przystojny, więc wiele dziewczyn się w nim zakochuje. On jednak czuje coś dziewczyny poznanej przypadkiem w nowej szkole. Lubi rozśmieszać dziewczyny. Nie lubi, kiedy ktoś się wywyższa.

witam :)

Witam was bardzo serdecznie <3
Nazywam się Kamila, mam 13 lat.
Na tym blogu piszę opowiadanie. 
Jest ono o Niall'u.
Niall nie jest sławny, on jest zwykłym nastolatkiem :)


Maddie jest nastolatką, która dobrze się uczy. Rzadko wychodzi na imprezy. Nie ma chłopaka. W końcu natrafia chłopaka, który się w niej od razu zakochuje. Dziewczyna jednak traktuje go jako przyjaciela. Chłopak stara się o uczucia dziewczyny. W końcu mu się to udaje. Jednak wtedy pewna dziewczyna niszczy wszystko. Co będzie dalej? Czy ich miłość przetrwa wszystko? Tego dowiecie się później.


Opowiadania piszę ja, nie kopiuję ich od nikogo. 


Jeżeli chcecie, mogę informować was o nowym rozdziale na blogu.
Wystarczy, że wpiszecie w komentarzu swój username do TT. 


Kontakt do mnie : 
https://twitter.com/camilla_zxcv


Tak więc zapraszam was do czytania. 


Love,
Kamila <3